Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MŚ Mendrisio 2009. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MŚ Mendrisio 2009. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 września 2009

Podsumowanie Mendrisio

Chyba nie ma nic bardziej niesamowitego od wygrania MS na drogach po których od wielu lat się trenuje i gdzie się mieszka (Cadel od dawna mieszka w Stabio pod Mendrisio)... tak sobie pomyślałem. Cieszę się, bo generalnie ma często pecha, jest silny a szczęście mu nie sprzyja. Pamiętam jak w tym roku w czasie rozmowy ze mną narzekał, że wciąż jest wśród najlepszych lecz co z tego jeśli nigdy nie wygrywa.

Tak jak myślałem, mój największy problem czyli zaczynanie podjazdów z czuba, utrzymanie i walka o pozycje spowodował, że zmarnowałem mnóstwo energii praktycznie za każdym razem zaczynając podjazd bardziej z tyłu i przechodząc do przodu, ulegając siłą rzeczy naciąganiu grupy na zjazdach i musząc wciąż nadrabiać. Zbyt łatwo siedzieć przed TV i mówić, że trzeba jechać z przodu, być czujnym, ale wszyscy to wiedzą i wszyscy tego chcą, a mnie jest ciężko się przepychać. Tak więc na koniec, na przedostatniej rundzie na odcinku 12% zabrakło mi nóg, chociaż przyznam, że w tym momencie byłem raczej z przodu, na kole Sancheza. Patrząc na suchy wynik i przede wszystkim okoliczności (interwałowa trasa), powiem, że jestem zadowolony, słaby nie byłem. Jechaliśmy dosyć pasywnie, ale taką trzeba było przyjąć taktykę bo trasa była zbyt wyczerpująca. Proszę zauważyć, że praktycznie do ostatnich dwóch rund nie było widać Evansa, Sancheza czy Cancellary.

Skład Polski był silny, praktycznie każdy z kolegów w momencie kiedy na 11 rundzie poszedł odjazd 28 ludzi wykazał gotowość do ciągnięcia, czy jakiejkolwiek pomocy przy ewentualnym przeskoku. Zresztą cały wyścig czułem, że mogę na nich liczyć w każdym momencie. A i samo przyjęcie mnie (uogólniając), przez Pzkol bardzo życzliwe. Miło!

No i Purito, kurcze, już myślałem, że będzie Mistrzem Świata!

Fot: Paweł Urbaniak

piątek, 25 września 2009

Po Vuelcie

Dwa dni w Madrycie z żoną, w czwartek ostatni i jedyny mocny trening w tym tygodniu, a dziś jadę już do Lugano.

Tegoroczna Vuelta uświadomiła mi, że mogę skończyć Wielki Tour w top 10 i nie musi to graniczyć z cudem, wydaje mi się, że gdybym nie musiał ciągnąć i jechać zawsze pod Ivana to skończyłbym w dziesiątce. Ale to tak na przyszłość, może kiedyś taka wiara i świadomość się przyda.

W niedzielę startuje z myślą by walczyć, przejechać spokojnie cały wyścig i w końcówce być wśród najlepszych. Trasa nie jest wymarzona, ciężka ale z ciągłą zmianą rytmu czego nie lubią moje nogi. Do tego w początkowej fazie wyścigu gdzie będzie jeszcze dużo zawodników trzeba jeździć bardziej z przodu niż z tyłu peletonu. O faworytach nie będę pisał, oni są znani, i myślę, że jak zwykle włoska i hiszpańska reprezentacja będą patrzeć na siebie i kontrolować całą sytuację.  

foto: Joaquím Rodríguez

czwartek, 24 września 2009

Myślę, że oczekiwania wobec Maćka były zbyt wysokie

Każdy, kto śledził jego karierę wie, że jego specjalnością są krótkie i płaskie czasówki. W tym rzeczywiście zrobił w ostatnich sezonach ogromny postęp, czego potwierdzeniem była świetna jazda w prologu Vuelta Espana. Poradził sobie także na dłuższym dystansie pod koniec tego wyścigu, ale po pierwsze trasa była płaska i o 20 kilometrów krótsza niż w Mendrisio a po drugie, on sam był zdziwiony swoim wynikiem. Trzeba też pamiętać o tym, że w wyścigu dookoła Hiszpanii Maciek wykonywał najcięższą pracę na płaskich i pagórkowatych kilometrach. Był po prostu najmocniejszy w ekipie wśród kolarzy przeznaczonych do takich zadań. To była ciężka, trzytygodniowa harówka, nic więc dziwnego, że jego organizm nie zdążył się całkowicie zregenerować. Dlatego uważam, że marzenia o pierwszej dziesiątce mistrzostw świata były zdecydowanie na wyrost. Może za dwa, trzy lata, Maciek będzie w stanie rywalizować z najlepszymi na dłuższych i pagórkowatych trasach, ale dziś jest specjalistą od krótkich czasówek i na takich etapach możemy liczyć na jego bardzo dobra jazdę.

źródło: eurosport.pl foto: corvospro

środa, 23 września 2009

Wadecki: Szmyd liderem polskiej reprezentacji

Sylwester Szmyd (Liquigas) będzie liderem polskiej reprezentacji w wyścigu ze startu wspólnego podczas mistrzostw świata w szwajcarskim Mendrisio. - Trasa powinna mu pasować - uważa trener kadry Piotr Wadecki. 

Według niego, rywalizacja w wyścigu elity odbywać się będzie na trudnej, górskiej trasie, co premiować będzie kolarzy wytrzymałych, takich, jak Szmyd. - Po dobrym występie w Vuelecie i w ogóle udanym sezonie uważam, że bardzo dobrze poradzi sobie w takich warunkach - powiedział trener polskiej reprezentacji.

Wadecki zapoznał się już wstępnie z pętlą, na której toczyć się będzie rywalizacja o tęczową koszulkę mistrza świata. To utwierdziło go tylko w przekonaniu, że Szmyda stać na dobry rezultat. - Stać go na "dziesiątkę", a przy odpowiednim scenariuszu wyścigu nawet na wyższą lokatę. Sądzę, że do mety dojedzie niewielka grupka naprawdę mocnych kolarzy i mam nadzieje, że będzie w niej Polak - dodał Wadecki.

W poniedziałek do Mendrisio dotarli kolarze, którzy wystąpią w jeździe indywidualnej na czas. Reszta dotrze do Szwajcarii w piątek.

źródło: eurosport, foto: Kasia Szmyd