Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vuelta a Murcia 2007. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vuelta a Murcia 2007. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 marca 2007

Na ostatnich 3 kilometrach mieliśmy dość ciężki podjazd

Jak już wcześniej pisałem było płasko, lecz na ostatnich 3 kilometrach mieliśmy dość ciężki podjazd. Pierwsze 10 km zdecydowanie z wiatrem w plecy i jedyne co mogę sobie zarzucić to rezygnacja z pełnego koła, które mogło w znaczny sposób poprawić wynik na tym właśnie odcinku gdzie 60 km/h z licznika nie schodziło. Jednak zdecydowałem inaczej bo podjazd jak się mi wydawało będzie trzeba wjechać cały "w pedałach", a tu praktycznie większość z siodełka wjechałem. Wiadomo, że pojechałem na maksa i jestem zadowolony ze swojego wyniku. Nie może być inaczej. Jak się rozgrzewałem to podjechał "Goły" i o jakimś zakładzie mówił. Z pełnym szacunkiem dla niego, ale założyć się z nim na dzisiejszą czasówkę to byłoby dla mnie jak kraść w kościele pieniądze ze skarbonki. Śmieje się trochę bo on jest młody, ambitny i niech tak trzyma. Jutro będziemy ciągnąć od startu do mety dla "Napo" jak już wspominałem.

piątek, 9 marca 2007

Gór w tym roku nie było

Dzisiaj już nie wiało, a może raczej wiało, ale dużo mniej niż wczoraj. Jak wiecie etap odwołano właśnie z powodu silnego wiatru. Myślę, że to była słuszna decyzja biorąc pod uwagę nasze bezpieczeństwo. Dzisiejszy etap raczej płaski, więc wiedzieliśmy że dojedziemy cala grupą bo taki też był nasz cel i na to pracowaliśmy. Ciągnąłem tylko w końcówce, a resztę dystansu przejechałem raczej "w kołach". Staram się jednak pracować możliwie dużo tzn. nie chować się specjalnie "w kołach" bo tak to żadnego treningu z tego nie będzie, a jestem tu wszak po to by potrenować.

Gór w tym roku nie było, a jedyny długi podjazd miał być wczoraj no ale niestety ... Ponieważ na ostatnim etapie Murcii co roku dojeżdżamy do mety całą grupą, zaś "Napo" jeszcze nie wygrał to właśnie na tym będzie nam zależało w niedzielę. W sumie może dobrze że sobie odpocznę tydzień od gór. Sądzę, że źle mi nie zrobi trochę tu szybciej nogą pokręcić.

środa, 7 marca 2007

Zacząłem zatem sezon 2007

Już praktycznie czwarty rok z rzędu rozpoczynałem ściganie od Vuelta a Murcia, bo nie liczę w tym miejscu GP Costa degli Etruschi czy Clasica Almeria po drodze, bo one służą tylko za dobry trening. Właściwie znalazłem to czego tak bardzo nie lubię i to nawet poza rowerem czyli wiatr. Chociaż tym razem przewracał kolarzy i wyrzucał ich z drogi to i tak nie byliśmy jeszcze na poziomie tego zeszłorocznego z ostatniego etapu Murcii. Etap mnie trochę zmęczył, bo daje się odczuć brak wyścigów przez pięć miesięcy i dużo wykonanej pracy siłowej. Trochę "zmulona noga", która nie wchodzi dobrze na obroty i brak mi przez to tej właściwej dynamiki.

Brawa dla Michała. Nie przespał właściwego momentu i nie zgubił się na rantach. Dla mnie testem miała być tutejsza czasowa, ale słyszałem że podjazdu jest właściwie tylko 3 kilometry w końcówce. Tak więc niestety nie ma to zbyt wiele wspólnego z prawdziwą czasówką pod górę.