sobota, 15 maja 2010

Dlaczego nie skończyć jakiegoś etapu w Koloseum

... i puścić za nami lwy jak to robiono za czasów pierwszych chrześcijan? Widzowie mieliby większy ubaw. Chyba jednak komuś się coś pomyliło, klasyki, jedyne w swoim rodzaju wyścigi to jedno, a Giro to drugie.

Sądzę, że Liquigas zawsze szanował inne drużyny i jeździł bardzo czysto, myślę też, że od dziś to się zmieni, skoro nie ma już pewnych niepisanych zasad, to nie ma ich dla wszystkich. Mam nadzieje, że ani Ivan ani Vincenzo nie odczują zbytnio konsekwencji upadku. Co by tu dużo nie mówić, nie przejechaliśmy jeszcze na tym Giro ani jednego podjazdu, tak więc wszystko przed nami.

Trochę odczuwam skutki wczorajszego upadku ale jestem dobrej myśli na jutro...

foto: www.corvospro.com

7 komentarzy:

lance87 pisze...

Będzie dobrze :) Naprawdę masakryczna trasa i warunki dzisiaj były, a niektóre grupy nie zachowały się fair... Ale Liquigas pokaże na górskich etapach czyli już jutro że stać go na wiele, jak było w drużynówce, trzymamy kciuki!

Anonimowy pisze...

Dokładnie.
Winokurov najpierw nie dawał zmian, a później jak zobaczył , że może coś ugrać to ciągnął ucieczkę.
Brak lojalności dla kolarzy z kraksy.

pocio pisze...

muszę powiedzieć, że oglądając dzisiejszy etap przypomniałem sobie maraton MTB w Istebnej w 2008 roku. Muszę powiedzieć, że wtedy zawodnicy przyjeżdżali w lepszym stanie na metę.

Kopytko pisze...

No nic, może jutro coś uda się na podjeździe. Liczę na waszą grupę.
Największą wadą niepisanych zasad jest to, że są niepisane.
A jak zdrowie? Czuje pan coś jeszcze po wczorajszym upadku?
Pozdrawiam ;)

Anonimowy pisze...

Mądrze napisane, ale jak to mówią, klient nasz pan, a tu panem jest widownia, która oczekuje emocjonujących zmagań. Nie powiem, sam z wypiekami na twarzy oglądałem relację z dzisiejszego etapu, niemniej jednak zgodzę się z tym, że sens rozgrywania takich etapów na grand turach, jest wątpliwy. Co by tu nie napisać i tak pewnie nie będzie to miało na cokolwiek wpływu, tak więc życzę powodzenia jutro:)

mike pisze...

jestem pana dużym kibicem, ale co do tego że dzisiejszy etap był za ostry, to się nie zgadzam. był trudny ale przypomniał wszystkim jakie nieprzewidziane i okrutne a jednoczenie wspaniale kolarstwo morze być. powinieneś być dumny że go przejechałeś.

co do tego że nie poczekali na 'maglia rosa', tez jestem zawiedziony. mam nadzieje że wy w takim przypadku przypomnicie wszystkim jak się powinno zachować.

powodzenia! trzymam kciuki!

Anonimowy pisze...

Sylwek jesteś wielki!!! Dla mnie i pewnie nie tylko dla mnie dziś wygrałeś Alp d'uhez. Tak trzymaj.