Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organizacyjne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organizacyjne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 grudnia 2010

Pierwsze zgrupowanie za mną

... a to znaczy, że sezon 2011 rozpoczęty,      a ściślej przygotowania do niego bo ja swoim zwyczajem zacznę bardzo późno.

Może za szybko by mówić o programach startowych, bo o tym na najbliższym zgrupowaniu na Sardynii, ale już mogę powiedzieć, że zbyt dużych zmian do 2010 roku nie będzie.

Na San Pellegrino jak zwykle dużo śniegu, mnóstwo odpraw i spraw organizacyjnych. Ekipa pomimo dużych zmian sprawia wrażenie dobrze zgranej. Był również czas na podsumowanie roku i życzenia powtórki najlepszego z dotychczasowych sezonów Liquigasu w którym wygrywaliśmy 39 razy i 93 stawaliśmy na podium.

W niezależnych badaniach Liquigas wyliczył, że aby zapewnić sobie taką samą widoczność w włoskiej TV i prasie (gdyby nie zainwestował w kolarstwo) musiałby wydać 41mln euro. Będąc widocznym (logo) na pierwszym planie przez 31h i 17minut we włoskiej telewizji. Samo tylko Giro licząc w ten sposób przyniosło mu zwrotu 28 mln euro. Porównując, rok 2009 prawie połowę mniej bo 21mln euro a 2005 rok w którym zaczynał sponsoring, przyniósł zwrot 7mln euro.

Od czwartku do samej Wigilii trenujemy na Sardynii, czyli raczej w słońcu i okolicach 15st.C.

foto: bettiniphoto.net

wtorek, 12 października 2010

Charytatywny koncert dla Artura Komisarka

Za głównymi kolarskimi portalami oraz niektórymi wpisami na facebooku dołączam się do apelu-zaproszenia na charytatywny koncert dla jednego z naszych. Mam wielką nadzieję, że Artur już niedługo jako zdrowy kolarz wsiądzie na rower, ale na razie musi wygrać inny "wyścig".

Serdecznie zapraszam, Sylwester Szmyd.

czwartek, 2 września 2010

Zawody triatlonowe

W niedzielę 5 września Sylwester będzie gościem na zawodach triatlonowych w Borównie koło Bydgoszczy, między godziną 10.00 a 11.00. 

foto: Tadeusz Szmyd

piątek, 6 sierpnia 2010

Licytacja różowej koszulki Ivana Basso

Serdecznie zapraszamy Państwa do licytowania różowej koszulki Ivana Basso wraz z jego autografem. Wylicytowana kwota zostanie przekazana Fundacji Paraolimpijskiej Niepokonani, która to przede wszystkim niesie pomoc niepełnosprawnym kolarzom. Prosimy przesyłać swoje propozycje na adres sylwesterszmyd@gmail.com, codziennie o północy będziemy aktualizować wylicytowaną kwotę w tym poście. Licytacja zakończy się wraz z końcem Tour de Pologne (07.08.2010 godzina 24.00).

najwyższa oferta na dziś: 3000 PLN

licytacja zakończona


wtorek, 4 maja 2010

Fotogaleria kibica

Redakcja bloga www.sylwesterszmyd.blogspot.com prosi wszystkich kibiców Sylwestra Szmyda o nadsyłanie jego zdjęć (filmów) z wyścigów, będą one za zgodą autorów publikowane na blogu Sylwestra. Prosimy o jednoczesne podanie miejsca, daty i autora zdjęcia (filmu), dane prosimy wysyłać na adres sylwesterszmyd@gmail.com. Dziękujemy

La redazione del blog www.sylwesterszmyd.blogspot.com chiede a tutti i tifosi di Sylwester Szmyd di mandarci le sue foto o video delle gare, che saranno pubblicati sul blog di Sylwester con il consenso degli autori. Vi chiediamo anche di specificare il posto, la data ed il nome dell' autore delle foto e dei video. Mandate tutto questo ad indirizzo e-mail: sylwesterszmyd@gmail.com. Grazie 

The editorial staff of the blog www.sylwesterszmyd.blogspot.com is asking all Sylwester Szmyd's fans to send us photos of him (or videos) from different races. They will be published on Sylwester's blog with your permission. We also ask you to indicate the place, date and the name of the photo's (video's) author. Please send all the information to this email address: sylwesterszmyd@gmail.com. Thank you.

Die Redaktion des Webbloges www.sylwesterszmyd.blogspot.com bittet alle Sylwester Szmyd Fans, Fotos und Videos von ihm aus diversen Radrennen uns zuzusenden. Sie werden mit ihrer Erlaubnis auf dem Sylwesters Weblog publiziert. Wir bitten euch auch, den Ort, das Datum und ihren Namen zu nennen. Schickt uns bitte alle Informationen auf diese e-mail Adresse: sylwesterszmyd@gmail.com. Danke.

Editores del blog www.sylwesterszmyd.blogspot.com piden a todos los fans de Sylvester Szmyd enviar sus imágenes (películas) de las vueltas, que serán publicados en el blog del Sylwester, con el consentimiento de los autores. Por favor, especifique el lugar, la fecha y el autor de fotos (películas) y enviar los datos a sylwesterszmyd@gmail.com. Gracias.

La rédaction du blog www.sylwesterszmyd.blogspot.com lance un appel aux supporters de Sylwester Szmyd. Nous recherchons des photos ou vidéos prises de lui pendant les courses. Lors de l'envoi, pourriez-vous préciser le lieu, la date ainsi que l'auteur de la photo ou vidéo? Si vous nous donnez votre accord, vos photos et vidéos seront mises en ligne sur le blog de Sylwester. Merci d'envoyer toutes les données a l'adresse internet suivante : sylwesterszmyd@gmail.com . Merci.



niedziela, 10 sierpnia 2008

No to został Tdf chłopakom w nogach

... szczególnie Sanchez i Cancellara wydawali się jakoś „zmuleni”.  A tak już na poważnie, super postawa Przemka, pojechał na swoim poziomie i do top 10 zabrakło tylko umiejętności sprinterskich a nie nóg, bo te jak było widać były. Myślę, że patrząc na trasę, ani Moraj ani Maniek nie spodziewali się więcej po sobie i nie oczekiwali na dużo lepszą jazdę. Na MS gdzie będzie więcej zmiany rytmu i nerwowo pewnie będzie im zdecydowanie łatwiej zawalczyć.

Jest mi trochę przykro, znając własne limity ciężko by mi było wyrysować bardziej odpowiednią trasę pod siebie. Szerokie drogi, długi podjazd, bez zmian rytmu, brak technicznych zjazdów i selekcja od tyłu. Liczy się tylko prezentowany poziom. A do tego bardziej walczyli ludzie spisujący się lepiej na etapówkach i długich podjazdach niż ci z klasyków, bo nawet Davide któremu na koniec kibicowałem jeździ znakomicie długie góry na Paris Nicea. Szkoda bo ostatni raz taka trasa na podobnej imprezie była w 1995 roku na MS w Columbi, może teraz znów przyjdzie czekać 15lat ale to już nie dla mnie. I pomyśleć, że ktoś widział tą trasę i zapowiadał wybranie optymalnego składu pod nią... mamma mia, jak komuś zależy na dobru polskiego kolarstwa a ma taka władze to już dawno powinien to wszystko rozpędzić... ale cóż... każdy chce żyć.

Zapalenie oskrzeli trochę mnie przyhamowało w ostatnich dniach. Parę dni w Polsce i wylot na Eneko z którego wycofam się po 3 etapie i bezpośrednio 24go sierpnia wrócę do Włoch skąd parę dni później wylot na Deuchland Tour. Wszystkie te wyścigi, wiadomo, już na pół gazu bo ile można, brakuje nam kolarzy w drużynie a i ja nie chce zbyt wcześnie sezonu kończyć myśląc o przygotowaniach do kolejnego. O ile jednak noga była by dobra, zależeć mi będzie na dobrym pojechaniu Giro Emilia i Lombardi na sam koniec sezonu.

foto: www.corvospro.com

wtorek, 5 sierpnia 2008

Sylwester Szmyd w drużynie Liquigas

Sylwester Szmyd podpisał kontrakt z jedną z najlepszych drużyn światowego peletonu, włoskim teamem Liquigas. Wyniki osiągane przez cztery lata w barwach Lampre skłoniły kierownictwo Liquigasu do złożenia oferty najlepszemu polskiemu kolarzowi szosowemu. Zawodnicy Liquigas odnoszą w ostatnich latach wiele sukcesów, sezon 2007 drużyna zakończyła na drugim miejscu ranking UCI Pro Tour, ustępując tylko Team CSC. Zatrudnienie Sylwestra Szmyda jest kolejnym wzmocnieniem drużyny, której przyszłoroczny skład gwarantuje utrzymanie miejsca w ścisłej światowej czołówce. Rozmowy kierownictwa Liquigasu z jedynym Polakiem rywalizującym na codzień z najlepszymi kolarzami zawodowego peletonu rozpoczęły się w ubiegłym roku a na ostateczną decyzję Szmyda wpływ miało między innymi pozyskanie przez ekipę zwycięzcy Giro d'Italia 2006 Ivana Basso.

Sylwester Szmyd: Już w ubiegłym roku otrzymałem ofertę jazdy w drużynie Liquigas, jednak wtedy z różnych przyczyn nie doszło do podpisania kontraktu. W tym roku zdecydowałem się na zmianę barw a decydujący wpływ na moją decyzję miało przyjście do drużyny Ivana Basso. Głównym celem ekipy w sezonie 2009 jest wygranie Giro d'Italia a ja mam pomagać Basso na górskich etapach. Będę mial także okazje do jazdy na własny rachunek. Propozycja Liquigasu jest potwierdzeniem mojej pozycji w peletonie. Podpisanie kontraktu z tak mocną włoską ekipą gwarantuje znakomitą organizację i pełen profesjonalizm. Jazda w Liquigasie będzie kolejnym ważnym krokiem w mojej karierze.

Liquigas stał się więc "polską grupą" w zawodowym peletonie. Od września ubiegłego roku barwy włoskiej ekipy reprezentuje Maciej Bodnar. Do podpisania kontraktu przez wicemistrza Polski w jeździe na czas doprowadził prezes firmy Gaspol Sylwester Śmigiel. Od dwóch lat Gaspol jest jednym ze sponsorów Liguigasu a w wyścigu Tour de Pologne ekipa startuje pod nazwą Liquigas - Gaspol. Teraz w drużynie będzie dwóch polskich zawodników. Maciej Bodnar ma dopiero 23 lata i jest nadzieją Liquigasu na kolejne sezony, Sylwester Szmyd ma być już teraz realnym wzmocnieniem ekipy na górskich etapach najtrudniejszych światowych imprez. Liquigas jest piątą włoską drużyną w barwach której jeździł będzie Sylwester Szmyd, poprzednie to Tacconi Sport, Mercatone Uno, Saeco i Lampre.
 

Adam Probosz - Rzecznik ds. sportu Gaspol - Liquigas 

foto: corvospro

czwartek, 13 grudnia 2007

Pierwsze zgrupowanie za mną

Mało nas w ekipie bo tylko 22. Z kolei w najbliższym roku może się okazać, że zostanie tylko jeden Polak w Pro Tourze. Wszystko dlatego, że kilka ekip w tym moje Lampre nie jest już całym tym cyrkiem i zwiedzaniem świata zainteresowane. Jak mówi Saronni opuścimy Pro Tour jeśli tylko otrzymamy zapewnienie od organizatora Tour de France, że mamy zapewniony start w tym wyścigu. Kolarstwo szosowe to przecież Giro, Tour, Vuelta i kilka innych wyścigów, a nie Australia, Rosja czy Chiny. I tu ma racje. Nie można wciąż obligować drużyn do wydawania masy pieniędzy nie oferując nic w zamian.

To tyle. Mój program startów w 2008 pozostaje niedookreślony. Debiut w Tourze jest prawdopodobny. Czy się ziści to zależy od tego czy pojedziemy i decyzji Damiano gdzie on pojedzie. W każdym razie jeśli chodzi o mnie to prawdopodobnie NIE na Giro i zdecydowanie TAK na Tour. Ścigać zacznę się dopiero w połowie marca i jako moim głównym celem na wiosnę będzie Tour de Romandie. Dalej byłby odpoczynek. Po nim Dauphine Libere i Tour de France. W sierpniu Portugalia jeśli ludzie z PZKol-u czyli (prezes i selekcjoner) będą mnie nadal ignorować i traktować jak dotychczas. Chyba, że coś się zmieni - a wiadomo że w tym samym czasie są Igrzyska Olimpijskie. W końcówce sezonu oczywiście Vuelta. Czyli podsumowując spokojna wiosna i od czerwca jeden dłuuugi wyścig.

środa, 24 października 2007

Wczoraj (poniedziałek) przedłużyłem kontrakt z Lampre na kolejny rok

Miałem inne propozycję dodam, że dość międzynarodowe. To znaczy niemal do końca byłem w kontakcie z Liquigas i Caisse d'Epargne. Wcześniej także z Gerolsteiner i Saunier Duval. Niemniej z różnych względów na ogół organizacyjnych (w jednym przypadku z powodów finansowych) zmiana barw nie wypaliła. Dlatego też wielkiego entuzjazmu postanowiłem zostać w swej dotychczasowej ekipie.

W przyszłym sezonie chciałbym przyszykować formę na Tour de France i Vuelta a Espana. Początek sezonu mniej więcej tym cyklem co we wcześniejszych latach czyli m.in. Tour de Romandie. Potem chwila odpoczynku czyli w maju chcę odpuścić Giro. Liczę bowiem na debiut w "Wielkiej Pętli". Ten sezon zakończyłem już na Lombardii. Po wyścigu byłem jeszcze dwa razy byłem na rowerze i to mi na razie będzie musiało wystarczyć. Teraz czas na opoczynek. Wkrótce przyjeżdżam do Polski gdzie głównie będę krążył między Bydgoszczą a Trójmiastem.

poniedziałek, 1 października 2007

Po pierwsze cieszę się, że zostało po staremu

Po drugie "Betto" jest jedynym z Wielkich, którzy stają jeszcze w obronie kolarzy i w ostatnim czasie sprzeciwili się głupawym decyzjom UCI. McQuaid jak by nie było będąc głową Federacji powinien występować w takiej roli i bronić naszych interesów. Tak UCI jak i PZKol zawsze powinni mieć nasz interes i dobro na pierwszym miejscu. Widzę jednak, że często o tym się zapomina.

O tym że jestem zły, że mnie wczoraj tam nie było nie muszę dodawać. Znów ktoś chyba szybko zapomniał jak twarde jest siodełko roweru i ile to pracy kosztuje. Zły jestem na tego kto decydował jak i na tego kto mu skład kadry sugerował. Nie można na usprawiedliwienie mówić, że ja do takiego wyścigu nie jestem przygotowany. W takim razie się zapytam na jakiej podstawie ktoś może stwierdzić ze pozostała szóstka jest lepiej ode mnie przygotowana.

A tak konkretnie. Nie zawsze ważne jest jak się jedzie Wielki Tour, ale istotniejsze jest jak się go kończy. Chodzi o stan głowy, chęci, nastawienie a także odczucia tzn. czy jest się wykończonym czy po prostu zmęczonym. Mowie o tym bo we własnym odczuciu oba tegoroczne Wielkie Toury skończyłem nie podcięty, ale z dobrą nogą. To właśnie Wielki Tour daje siłę, rytm, wytrzymałość. Brakuje może świeżości, ale wystarczy odpocząć.

Patrzę na Kołobniewa, który wczoraj pojechał super, a na Vuelcie nie sądzę by brylował. Owszem raz z odjazdu był drugi na etapie, ale poza tym i taki się dziwiłem, że CSC z kapitanem Sastre zabrało go na Vueltę. W kadrze Polski na pewno by się nie znalazł - to jedno jest dla mnie pewne.

wtorek, 31 października 2006

Trochę czasu minęło od Japonii

Na rower nie wsiadłem od tego czasu i nie zamierzam tego robić przez najbliższe trzy tygodnie. Cholernie się cieszę, że mamy kolejnego Polaka w Pro Tourze. Ma potencjał i szanse na to żeby być dobrym kolarzem. Promocja w pełni zasłużona. Trochę śmiesznie to wyszło, ale cieszę się że jest nas więcej. Śmiesznie bo do tej ekipy zacząłem najpierw polecać kogoś innego, a potem wyszło na kogo wyszło. Nie piszę jeszcze nazwisk bo nie wiem czy oficjalnie ktoś coś już gdzieś napisał.

Uwielbiam taką pogodę za oknem jak teraz czyli deszczowo, pochmurno, około 10 stopni ... a ja nie muszę na rower wyjeżdżać. Jak nadmieniłem, rozmawiałem z "Martino" i powiedziałem mu że jak będzie układać plany startowe to ja chce i myślę tylko o jednym wyścigu: Tour de France! A on mi na to, że jak mam jechać na TdF i jak już mam się przygotować na 100% i być w szczycie formy na Giro bo w przyszłym roku musimy go wygrać. A po Giro mówi dalej, że nie ma sensu jechać do Francji i tu się z nim zgodzę. Później mogę sobie pojechać, przygotować się na Vueltę i tam walczyć. Dopiero jak za dwa lata Damiano pojedzie tylko TdF to ja się też będę miał szykować tylko na Tour i wtedy Giro nie pojadę. Cóż c'est la vie. W takim razie skończę w "10" najbliższe Giro.

Czyli program startowy jak w tym roku, praktycznie identyczny. Nie chcę tylko ścigać się w niepotrzebnych wyścigach. Do dziś mój trener jest wkurzony że wysłali mnie na Dauphine, bo się jeszcze bardziej dobiłem i miałem mniej czasu potem na spokojne przygotowywanie się do Vuelty. Jak by nie było, po raz kolejny miałem najwięcej wyścigów z ekipy. W sumie 93 starty i dla własnej satysfakcji wszystkie ukończone. Wierzyłem w miły akcent na ostatnim wyścigu ale mogę poczekać do następnego sezonu wyznaczając sobie poważniejsze cele. Wiem, że będzie dobrze. Najważniejsze by teraz dobrze odpocząć, fizycznie ale również i psychicznie. Głowa musi odpocząć. Dziękuje po raz kolejny wszystkim kibicom oraz miłośnikom tego sportu, kolarstwa na najwyższym poziomie za wsparcie i doping w trakcie całego, długiego i ciężkiego sezonu.

foto: TomAsz forums.rowery.org

wtorek, 10 października 2006

Tak to jest na koniec sezonu gdy w ekipie kolarzy brakuje

Mistrzowie na wakacjach siedzą, a kto tylko wykazuje trochę chęci do jazdy to musi się ścigać! Nici z wolnego tygodnia, jadę w Giro del Piemonte i potem Lombardię! Bez komentarza, bo i ja czuje, że lepiej by mi zrobiła mała przerwa od roweru.

środa, 27 września 2006

Mogę to już powiedzieć oficjalnie

...przedwczoraj przedłużyłem kontrakt na kolejny rok z Lampre. Myśę że nie ma co komentować ostatnich wypowiedzi prezesa PZKol'u w "Przeglądzie Sportowym" prawda? Większość internautów i tak już to na forum zrobiła i ja się z nimi całkowicie zgadzam ... jak i oni ze mną. Tyle tylko, że Prezes wciąż nie rozumie że od wielu lat dowodzi tym tonącym statkiem. Nie udzielam nikomu rad, mówię tylko to co widzą wszyscy inni, ci którym zależy na polskim kolarstwie. Wyjaśniać że Mistrzostwa Polski nie mają nic wspólnego z przygotowaniami do poszczególnych wyścigów w sezonie, w tym z ewentualnym startem i formą na Mistrzostwach Świata też już nie będę. Każdy wie, że ma się to jak przysłowiowy piernik do wiatraka.

Całkowicie rozumiem też kolegów, którzy startowali w Mistrzostwach. Istotnie nie jeżdżąc wyścigów na najwyższym poziomie tzn. z najlepszymi kolarzami w imprezach z byłego Pucharu Świata ciężko jest potem nawiązać walkę na dłuższym dystansie i znieść zmianę rytmu po 200 kilometrach w momencie gdy inni przyśpieszają. Sam na niektórych takich wyścigach do dziś dnia cierpię dystans klasyku jako, że jeżdżę praktycznie same etapówki gdzie wyścig jest rozgrywany całkiem inaczej. Przez pierwsze trzy lata zawodowstwa po dwusetnym kilometrze czułem się wręcz jakby mi ktoś wtyczkę wyciągał, prąd odcinał i koniec był z jazdy. Mistrzostwa Świata i klasyki są wyścigami bardzo specyficznymi, po prostu dla specjalistów.

W niedziele startuje w Zurychu. Ciężki wyścig, selekcja można powiedzieć naturalna. Czuje się dobrze chociaż niemały problem sprawia mi już przejechanie jak w ostatnich dniach 5-6 godzin po górach. Trenowałem głównie na mniejszych, krótszych podjazdach biorąc pod uwagę, że takie właśnie znajdę na najbliższych wyścigach. W zeszłym roku chociaż czułem się bardzo dobrze po Vuelcie to nie skończyłem z jednego lub drugiego powodu żadnego z ostatnich wyścigów. W tym roku mam nadzieje że będzie inaczej. Wyścigi ważne a zdecydowaną różnicę może na nich robić głowa, podejście i wola walki której wielu już będzie brakować w październiku.

niedziela, 23 kwietnia 2006

Trentino nikt już nie pamięta

...ścigamy się dalej. Jak powiedział mi "Martino" po wyścigu w rozmowie z moim menadżerem - szóste miejsce na Giro del Trentino nic nie znaczy jak nie pojadę ładnego Giro d'Italia" Ale przy niezłej Romandii? Tak sobie myślę, że etap trzeci z metą pod górę to wcale nie największa trudność na tym wyścigu. Dzień później będzie jeszcze ciężej. Identyczny etap był dwa lata temu. Przejechałem go cały w odjeździe, ale na koniec wzięły mnie skurcze. Niemniej to było dawno temu. Trzeci tydzień Giro będzie bardzo ciężki i w tym właśnie okresie trzeba będzie mieć jak najwięcej sił.

Brawo dla Damiano, podobał mi się dzisiaj. A tak nie chciał jechać. Widać, że prędzej czy później wygra ten wyścig. Zaczyna już kręcić, luźno, miękko, swobodnie. Dużo mu dało Trentino z tego co widzę. We Włoszech wszyscy mówią, że wygra Basso. Zobaczymy. To jest sport, to jest kolarstwo czyli prawie 4000 kilometrów ścigania, wszystko się może zdarzyć. Pozdrawiam i do zobaczenia na Romandii. Tylko nie na prologu, który jest ekstra ale jak wejdę na nim w "setkę" to już będzie dobrze.

PS. Właśnie napisał do mnie "Ryba", że spotkamy się dopiero na Giro. Sam nie wie czemu, ale Manolo tak wymyślił choć Darek miał już walizkę spakowaną na jutrzejszy wylot.