sobota, 22 maja 2010

Pogoń za straconymi minutami

Na tym Giro nie ma na nic kompletnie czasu, do stołu siadamy najwcześniej o 21szej a kładziemy się spać przed północą.

No to się zaczęła pogoń za straconymi minutami. Mamy silną ekipę, cieszy też realizacja założeń taktycznych łącznie ze zwycięstwem Nibalego po ataku z góry. Jest zdecydowanie jednym z czołowych zjazdowców. Miał spróbować ale tylko w przypadku gdy nikt nie podczepi się do jego koła.

Ja kręcę już dobrze, trochę mi dziś jeszcze nogi dawały problemy z tyłu, ale to już raczej wina siodełka.

Jutro... nie wiem, chciałbym by inni dojechali do Zoncolan podgotowani a to już będzie mój problem... O taktyce nie rozmawialiśmy, ale do końca czekać nie można.

foto: bettiniphoto

1 komentarz:

Błażej pisze...

Znów świetna jazda :) Fajnie by było zobaczyć Sylwestra Szmyda jadącego na całość na Kronplatz, bez oszczędzania sił (bo w końcu potem 2 trochę łatwiejsze etapy), jest na to szansa?