piątek, 11 czerwca 2010

Czasem by wygrać wystarczą tylko nogi

Próbowałem pod Lautaret, nawet byłem już w odjeździe, od naszej większej grupki krótko przed szczytem odjechała czwórka, my na szczycie mieliśmy max 5-7sekund... ale już nie doszliśmy, poza Egoi Martinezem.

Pod ostatni podjazd wystarczyło odjechać z głównej grupy, nadrobić parę minut do zjazdu, zerwać ich i wygrać na solo... ja nie czułem się nic lepiej ponad to by jechać w pierwszej grupce.

Jutro... Ostatnio oglądałem etapy z różnych lat kończące się pod Alpe d’Huez, walka jest zawsze od dołu, wśród najlepszych. Mam nadzieje, że będę się czuć tyci lepiej niż w dzisiejszej końcówce.

foto: corvospro.com

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Szkoda dzisiejszego etapu ale ma nadzieje ze jutro uda sie zaatakowac.Powodzenia.

Anonimowy pisze...

sylwek ja cały rok czekam na jutrzejszy etap - szkoda że nie moge tam byc - ale to jest najważniejszy etap w tym roku,. Rownica w sierpniu to juz nie to, tam nie można zgubić zbyt wielu
mirek

tomek93 pisze...

Tak, powodzenia ; )
Ja będę trzymał kciuki.

quis ut deus pisze...

Liczymy na powtórkę. Dzisiaj z dziećmi podglądaliśmy etap na przemian z Toy Story 2. Na dworze taka temp., że dzieci umierały z gorąca.
5 minut bajki a potem chwila eurosportu. No i córka szukała " wujka Sylwka", ale jakoś nie szło to za bardzo. Tylko Pan i Pan jechał;)
No mam nadzieję, że jutro "Wujek Sylwek" pokaże się bardziej.
Trzymamy kciuki.

Centrum Biegowe ERGO pisze...

Centrum Biegowe ERGO z Warszawy trzyma kciuki. Dziś mamy koszulki fanklubowe!

Błażej pisze...

Piszę to rpzed końcem sobotniego etapu - nie znam zakończenia, ale muszę napisac jedno: ŚWIETNA JAZDA PANIE SYLWKU! Pięknie!

Anonimowy pisze...

Naprawdę piękny etap Sylwek. Dla mnie większy sukces niż na Mount Ventoux. Te skoki, coś pięknego. Oby tak dalej :)

Anonimowy pisze...

Brawo brawo i jeszcze raz brawo za te walkę, za zadziorność, za nieodpuszczanie, za atakowanie Contadora, za widowisko! Jak sam Pan mówi, nie jest Pan Contadorem czy Basso, ale wielu liderów chciałoby jeździć w górach tak, jak Pan pojechał dziś! Duma rozpiera kiedy Polak tak walczy, że aż angielscy komentatorzy są pod wrażeniem.
Pozdrawiam Patryk z Wrocławia

tomek93 pisze...

Mama moja pytała kto gra, że tak brawo bije ; )
Piękne akcje panie Sylwku. Na początku to wyglądało jak gdyby Pan się bawił z Contadorem ; )
Zabrakło niewiele.
I mam 1 pytanie. Realizator po zakończeniu wyścigu pokazał w małym kwadracie, Pana (przynajmniej tak mi się wydawało) zmuszonego to gwałtownego hamowania przez motocykl Mavic'a. Co się stało ?

Mario pisze...

Kolejny etap na Dauphine z pana udziałem ,który oglądam od podnóża do samego szczytu finałowego podjazdu na stojąco , bo przy tych emocjach nie da się siedzieć;):)
Piękny etap, piękna walka.:):)

brave bike pisze...

Sylwek gratulacje! Fantastyczna jazda, rewelacja! Wielkie dzięki za te dzisiejsze emocję. Oglądaliśmy cały podjazd prawie cały czas na stojąco! Mam nadzieję, że na Tourze, wspólnie z Ivanem utrzecie nosa Contadorowi. W końcu macie teraz rachunki do wyrównania...!

quis ut deus pisze...

Biegaliśmy z córka po pokoju chcąc dodać Panu mocy. Chyba za słabo się staraliśmy.
Piękna końcówka - to spoglądanie na Contadora to było miszczostwo świata.
Zabrakło kilometra i by Pan ich miał za sobą;)
Od dzisiaj Contador będzie miał koszmary z Panem w roli głównej;)
Jeszcze raz składamy Panu gratulacje za pokazanie piękna tego sportu.