środa, 7 lipca 2010

Poczułem jakbym leciał Roubaix

Wczoraj jak wszyscy podejrzewali etap w końcówce nie był spokojny i przyniósł już miedzy najlepszymi pewne roszady w generalce.

Ja bawiłem się extra, potrenowałem jazdę na bruku i trochę poczułem jakbym leciał Roubaix. Natomiast walczący o najlepsze miejsca w generalce nie mogą powiedzieć tego samego. Z pewnością jest więcej głosów, że takie etapy nie mają sensu na Wielkich Tourach. Toury raczej powinny rozgrywać się na etapach górskich niż na brukach z Roubaix wziętych.

Ivan i Roman stracili, ale dojechali cało. Spokojnie, nie przejechaliśmy jeszcze żadnej góry a Ivan mówi, że byłby niespokojny gdyby te dwie minuty stracił w Morzine a nie wczoraj.

foto: corvospro

2 komentarze:

łukasz pisze...

myślałem, że taka strata we wczorajszym etapie była spowodowana jakimś wypadkiem, na całe szczęście tak nie było ;) czekam na walkę w górach ! pozdrawiam

Anonimowy pisze...

A ja się z Panem zgodzić nie mogę. Wielkie Toury nie powinni wygrywać górale, czy czasowcy, ale kolarze wszechstronni. Za kilka lat taki etap może dać ogromne szanse Cancellarze, który przecież marzy o zwycięstwie w Tourze. Podobnie jest z bonifikatami. Kolarze jak Valverde czy Cunego jeżdżąc gorzej na czas mają szansę na 20 sekund bonifikaty za wygranie etapu, tak samo Cancellara czy A.Schleck mają szanse na zyskanie nad rywalami na brukach, a nie tylko liczyć na góry czy czasówki.