poniedziałek, 19 lipca 2010

Prawie 90km i 1h53min skoków non stop

... mała rzeźnia, ale zrozumiała bo dziś odjazd to szansa na wygranie etapu... podobnie jak i jutro, odjazd dojeżdża do portu.

Col de Portet-d'Aspet, jadąc myślałem, że tak samo jechał Fabio, że przejechał premię, odetchnął jak my i zaczął zjazd, ostatni w swoim życiu. Wypatrywałem miejsca, zakręt właściwie ładny, nie jakiś szczególnie niebezpieczny. Teraz już na całej długości murek, tabliczka Fabio Casartelli i wazonik na kwiaty. 

Wyścig jedzie dalej, wtedy wygrał Virenque, dziś Voeckler... a z tyłu właściwie zagranie nie fair, ale kolarstwo szlachetnych kolarzy i niepisanych reguł już dawno się skończyło, teraz wyścig jest wyścigiem i nikt się na nikogo nie ogląda. Zrobiło się tylko ciekawiej.

foto: corvospro

9 komentarzy:

vvooki pisze...

Dziwne zachowanie. Lubiłem Contadora, za sportowy charakter, ale po dzisiejszym dniu mam mieszane uczucia. Przecież musiał chwilę po tym incydencie dostać jakąś informację co się stało... Poza tym wypowiedział się, że potem już trzymał równe tempo... Oglądałem końcówkę kilka razy i tak finiszującego Alberto nie często można oglądać... prawie jak sprinter

quis ut deus pisze...

Dzisiaj Contador zrobił najnormalniejszą rzecz na świecie - odjechał Szleckowi. A co miał zrobić? Przystanąć dać swój rower albo naprawić liderowi?
To nie była żadna kraksa tylko defekt maszyny.
To jest sport a nie rodzinna przejażdżka.
Czekamy aż Pan się pokaże bo coś Liquigas to chyba bidony po drodze zbiera a nie myśli o ściganiu.

Mirek pisze...

Takie jest dziś kolarstwo. Pamiętacie pojedynek Amstronga z Urlichem i wzajemne czekanie, dziś tego nie ma. Myśle
że Schleck jest takim sam jak C. wystarczy przypomnieć etap po bruku i szlachetna postawę Saxo Bank

Błażej pisze...

Z jednej strony można mieć niesmak po poniedziałkowym etapie, ale po części trafiają do mnie argumenty Contadora.
Jak Andy został z tyłu na drugim czy trzecim etapie to wszyscy na Niego czekali (za sprawą Cancellary), gdy na brukach była kraksa ten sam Szwajcar pociągnął Schlecka i ten nadrobił nad Contadorem sporo. Dodatkowo pod koniec tego etapu to Contador miał defekt.
Czasy pełnej szlachetności, czekania, pomagania sobie przez liderów minęły bardzo dawno temu. Tak dawno, że ja mam prawo to znać tylko dzięki opracowaniom (świetnym!) Piotra Ejsmonta, bo przecież już Eddy "Kanibal" Merckx na nikogo nie czkał, a to było 40 lat temu.

Tomek pisze...

Ja jestem tego zdania co panowie komentatorzy. To już 15 etap, a tak na prawdę to nic w TdF się nie wydarzyło. Nie może być tak, że przy każdej usterce będzie się czekać na drugiego zawodnika. Rozumiem gdy jest kraksa i to jeszcze na początku wyścigu no ale jeśli każdy na każdego będzie czekać + rozpowszechnione radyjka to nie będzie czego oglądać. Schleck miał pecha i trudno, dziś powinien się zmobilizować i pokazać wszystkim swoją wyższość.
Jeśli mowa o fair-play to analogiczne sytuacje na tym TdF już były i są. Dlaczego nikt na Cadela nie czeka ? Przecież on ma pęknięta kość (w skutek kraksy). Na Armstronga też nikt nie czekał gdy na brukach przebił oponę.
Contadora nie osądzam, bo nie wiem jak ja bym się zachował na jego miejscu.


pozdrawiam Panie Sylwku i życzę powodzenia na którymś z etapów.

Anonimowy pisze...

Dla mnie to żadne zaskoczenie jeśli chodzi o osobe Contadora i jego zachowanie. Chłopak który dostał wielki talent od losu ale osobowościowo, charakterologicznie nie jest to wielki mistrz i chyba nigdy nie będzie. Pare dni temu na etapie skasował wygraną Vino. Póżniej nawet nie chciał dyskutować o oddaniu zwycięstwa Purito. I przecież przykładów moglibyśmy jeszcze podać wiele...
Ciekawi mnie jaką jeszcze osobą Contador jest w peletonie? Ogólnie lubiany, czy tylko szanowany? Myślę, że Sylwek mógłby nam coś ciekawego powiedzieć na ten temat.

Jak powiadam, bzdura że szedł równym tempem. Conti poszedł w trupa, jechał na maska. Nawet na finiszu gdy dostał info na słuchawke zachowywał się jak sprinter. Byle wygrać, cel uświęca środki. Ale ja mu tego nie zapomne...

Anonimowy pisze...

A ja jestem ciekawy czy Sylwek dziś skoczy czy nie...? Trochę się martwie, bo forma nie jest idealna, a TdP już za 10 dni. Będzie dobrze?

Błażej pisze...

Nie zapominajcie, że kolarstwo to jego praca, a jego częścią jest wygrywanie. On, ani żaden inny lider, nie pojechał tam przepedałować przez trzy tygodnie, tylko po to, żeby wygrać. Tego oczekują sponsorzy, koledzy z ekipy i kibice.
Nie rozumiem czemu miał dać wygrać Rodriguezowi? Jest niepisana zasada "ciągniemy obaj, Ty wygrywasz, a ja dostaję koszulkę", ale tam Contador nie miał szans zdobyć koszulki.

vvooki pisze...

A jednak się zreflektował:
http://www.youtube.com/watch?v=XdOJLuePexs